Bombardujący Ukrainę Putin na czerwonych dywanach, zapraszany do limuzyny i godnie podejmowany przez Trumpa, to wielkie propagandowe i wizerunkowe zwycięstwo Moskwy.
Russki Mir szaleje ze szczęścia. „Godność”, „Szanują nas”, „Tak się rozmawia z silnymi”.
Brak sankcji i braku presji ze strony Trumpa, za to zapowiedź kolejnych w ostatnich 24 h i kilkuset dniach rozmów. Tym razem w Moskwie, co Rosjanie… sugerowali (i tym samym zakładali) jeszcze przed przylotem na Alaskę i co się urzeczywistniło (przynajmniej w zapowiedziach).
Ale również fiasko rozmów o współpracy gospodarczej (pomimo licznej obecności w
delegacji gości od handlu i biznesu, a nie bezpieczeństwa) i odwołany lunch.
Nie będzie powrotu do business as usual (przynajmniej teraz).
Mogło być więc gorzej – Jałta 4.0 itp.
A jest chyba to czego się wszyscy, obserwujący działania Trumpa od początku jego prezydentury, spodziewali.
Teraz zgodnie z oczekiwaniami Trump ogłosi sukces (zresztą już ogłosił) i dla jednych będzie zdrajcą i szaleńcem, a dla drugich bohaterem walczącym o pokój i gwarantem bezpieczeństwa wciskającym Putina w ziemię.
Później dojdzie do zaciekłej konfrontacji tych dwóch grup w internecie (i zapewne w polskiej polityce).
Radosław Pyffel









Dodaj komentarz