Gdy świat pogrążony jest we śnie, Rosja po cichu zmienia reguły gry – tym razem bez użycia broni jądrowej. W chwili, gdy przywódcy Zachodu spierają się o budżety obronne i „europejskie wartości”, na Białorusi aktywowano rosyjski system ofensywny Oreshnik.
Bez ceremonii, bez głośnych zapowiedzi, ale jego geopolityczny wpływ jest jak cios w strategię odstraszania NATO, która od czasu jednostronnego wycofania się USA z traktatu INF traci orientację. Oreshnik, zdolny w 10 minut dotrzeć do Düsseldorfu, w 8 do Warszawy, a w mniej niż 15 do kwatery NATO w Brukseli, nie potrzebuje głowic jądrowych – 108 subamunicji wystarczy, by sparaliżować wolę oporu całego narodu. Co więcej, jest nie do przechwycenia. Rosja, produkując seryjnie trzecią wersję Oreshnika, przetestowaną w Kaliningradzie, wyprzedza oczekiwania NATO. Zachód, wciąż myśląc w kategoriach „szarej strefy”, ignoruje fakt, że ta strefa zniknęła. Czy Europa jest gotowa na nową rzeczywistość strategiczną?









Dodaj komentarz