, , ,

Kraków wybiera 2026. Osiem nazwisk na karcie, dwóch kandydatów odrzuconych i jeszcze jedna niewiadoma

Awatar iPolonia
Krakowska kampania wchodzi w decydującą fazę. Miejska Komisja Wyborcza zakończyła zasadniczą weryfikację kandydatur i na dziś, 9 września, w wyborach prezydenta Krakowa znajduje się osiem nazwisk. Nie ma wśród nich Bartosza Bocheńczaka z Konfederacji ani Mariana Banasia. Ten drugi złożył jednak odwołanie i zapowiada walkę o ponowną weryfikację podpisów. Bocheńczak na razie przyznał się do błędu, a jego polityczne zaplecze poniosło konsekwencje.

Do wyborów pozostało 18 dni. Głosowanie odbędzie się 27 września, a ewentualna druga tura – 11 października.

To już kolejny etap naszej serii „Kraków wybiera 2026”. Tym razem nie chodzi już o to, kto chciał wystartować. Wiemy znacznie więcej: kto rzeczywiście jest na liście, kto odpadł na etapie podpisów, kto jeszcze walczy o zmianę decyzji i jak wygląda polityczny układ sił.


 
Osiem nazwisk. To oni są dziś w wyborczym wyścigu

Po zakończeniu weryfikacji podpisów Miejska Komisja Wyborcza zarejestrowała ośmioro kandydatów:

  • Łukasz Gibała – Kraków dla Mieszkańców,
  • Monika Piątkowska – kandydatka popierana przez KO i PSL,
  • Daria Gosek-Popiołek – Lewica,
  • Michał Drewnicki – PiS,
  • Aleksandra Owca – Partia Razem,
  • Jan Hoffman – jeden z liderów środowiska, które doprowadziło do referendum,
  • Michał Klimek – Konfederacja Korony Polskiej,
  • Sławomir Pietrzyk – Socjaldemokracja Polska.

Taką ósemkę wskazują najnowsze informacje po zakończeniu prac komisji.

Formalnie trzeba jednak zachować jedno zastrzeżenie: ostateczne obwieszczenie o zarejestrowanych kandydatach ma zostać podane do publicznej wiadomości do 14 września. Kalendarz wyborczy przewiduje również możliwość odwołań od decyzji komisji.

To właśnie dlatego sprawa Mariana Banasia może jeszcze wrócić.


 
Gibała – z problemu z podpisami do pozycji lidera

Najbardziej spektakularny zwrot dotyczy oczywiście Łukasza Gibały.

Jeszcze kilka dni temu jego start stał pod znakiem zapytania. Komisja zakwestionowała pierwszą pulę podpisów: z 5449 za prawidłowe uznano tylko 1613. Problem dotyczył przede wszystkim formalności związanych z adresami zamieszkania.

Sztab nie czekał.

Zebrał kolejną dużą pulę podpisów i ponownie złożył dokumenty. Tym razem Gibała został zarejestrowany.

To ważne nie tylko formalnie.

Gibała był bowiem liderem jedynego dotychczasowego sondażu, który daje nam konkretny punkt odniesienia dla tych wyborów.

Według badania Opinia24 dla „Polityki Insight”:

KandydatPoparcie
Łukasz Gibała25,2%
Monika Piątkowska15,3%
Daria Gosek-Popiołek8,7%
Michał Drewnicki7,6%
Aleksandra Owca4,3%
Bartosz Bocheńczak3,2%
Marian Banaś3,2%
Jan Hoffman3,2%
Michał Klimek1%
niezdecydowani25,2%

I tu pojawia się najważniejszy element całej układanki.

Gibała ma 25,2 proc., ale dokładnie tyle samo wynosiła grupa niezdecydowanych.

Nie mamy obecnie wiarygodnego, nowszego sondażu, który pokazywałby wpływ ostatnich wydarzeń – przede wszystkim rejestracji kandydatów i wypadnięcia Bocheńczaka oraz Banasia.

Dlatego wynik sierpniowego badania należy traktować jako punkt odniesienia, a nie prognozę na 27 września.


 
Piątkowska – dziś najbliżej Gibały

Drugą pozycję zajmuje Monika Piątkowska.

Jej 15,3 proc. w sondażu oznacza, że jest obecnie jedyną kandydatką, która znajduje się w bezpośrednim zasięgu walki o drugą turę.

Ale jej sytuacja jest szczególna.

Piątkowska ma za sobą KO i PSL, czyli potężne zaplecze organizacyjne. Jednocześnie nie może pozwolić sobie na to, aby kampania została sprowadzona do prostego podziału „partie kontra niezależny Gibała”.

Gibała będzie chciał występować jako kandydat krakowski, niezależny od Warszawy.

Piątkowska będzie musiała przekonać wyborców, że polityczne zaplecze jest atutem, a nie obciążeniem.

To może być jeden z głównych tematów końcówki kampanii.


 
Gosek-Popiołek – największa niewiadoma po rejestracji

Daria Gosek-Popiołek znalazła się na trzecim miejscu w badaniu Opinia24 z wynikiem 8,7 proc.

Jej start również nie był formalnością.

Przez pewien czas nie było pewne, czy Lewica zgromadzi wymaganą liczbę prawidłowych podpisów. Ostatecznie udało się.

Teraz jej sytuacja jest ciekawsza niż wcześniej.

Jeżeli część wyborców uzna, że nie chce głosować ani na Gibałę, ani na kandydatkę popieraną przez KO i PSL, właśnie Gosek-Popiołek może być jednym z naturalnych adresatów tych głosów.

Jej problem jest jednak prosty:

musi przeskoczyć z poziomu niespełna 9 proc. do wyniku pozwalającego realnie walczyć o drugą turę.

To dużo.

Ale przy jednej czwartej niezdecydowanych wyborców – nie jest niemożliwe.


 
Drewnicki – PiS pozostaje w grze, ale bez kandydata Konfederacji

Michał Drewnicki ma według ostatniego sondażu 7,6 proc.

To wynik niższy od Gosek-Popiołek, ale jego sytuacja zmieniła się po wydarzeniach ostatnich dni.

Z wyborów wypadł bowiem Bartosz Bocheńczak, który miał reprezentować Konfederację.

To oznacza, że krakowska prawica nie ma już w stawce kandydata głównego nurtu Konfederacji.

Został natomiast Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej, ale jego wynik w sondażu wynosił zaledwie 1 proc.

To oznacza, że część wyborców, którzy w sierpniowym badaniu deklarowali Bocheńczaka lub Banasia, musi dziś na nowo zdecydować, komu zaufać.

I właśnie tutaj może pojawić się największy niewidoczny jeszcze efekt ostatnich decyzji komisji.


 
Bocheńczak – największa porażka organizacyjna tych wyborów

W przypadku Bartosza Bocheńczaka sprawa jest już znacznie bardziej klarowna.

Komisja sprawdziła 5033 podpisy.

Za prawidłowe uznano 2878.

Do wymaganego minimum 3000 zabrakło więc 122 podpisów.

To niewielki brak w sensie matematycznym, ale wystarczający, aby kandydat nie został zarejestrowany.

I właśnie ta sprawa wywołała największe polityczne zamieszanie.

Bocheńczak nie próbował przedstawiać się jako ofiara spisku.

Przeciwnie.

Przyznał publicznie:

„Zawaliłem”.

Przeprosił wyborców, wolontariuszy i osoby zaangażowane w kampanię.

Jeszcze mocniej zareagował Sławomir Mentzen.

Odwołał Bocheńczaka z funkcji prezesa krakowskiego okręgu Konfederacji i zawiesił krakowskie struktury partii, zapowiadając rozliczenie odpowiedzialności za sytuację.

Czy Bocheńczak będzie się odwoływał?

Formalnie taka możliwość istnieje.

Od decyzji Miejskiej Komisji Wyborczej można odwołać się do Komisarza Wyborczego w Krakowie I, a termin jest bardzo krótki – dwa dni od podania uchwały do publicznej wiadomości.

Na dziś nie ma jednak podstaw, aby przedstawiać Bocheńczaka jako kandydata, który na pewno podejmuje taką drogę.

Co ważniejsze, polityczne zaplecze Konfederacji już bardzo ostro rozliczyło tę sytuację.

Dlatego jego powrót na kartę byłby dziś dużą niespodzianką.


 
Marian Banaś nie składa broni

Inaczej wygląda sytuacja Mariana Banasia.

Miejska Komisja Wyborcza 7 września odmówiła jego rejestracji.

Z przedstawionych przez komitet 5648 podpisów komisja uznała za prawidłowe 2552.

Do wymaganego minimum 3000 zabrakło 448 podpisów.

I tutaj zaczyna się druga odsłona tej historii.

Banaś złożył odwołanie do Komisarza Wyborczego.

Zapowiedział również domaganie się ponownej, pełnej i przejrzystej weryfikacji zakwestionowanych podpisów z udziałem przedstawicieli jego komitetu.

To oznacza, że w jego przypadku sprawa rzeczywiście pozostaje otwarta.

Nie można jednak na obecnym etapie napisać, że Banaś „wrócił do wyborów”.

Na dziś nie jest zarejestrowanym kandydatem.

Jest kandydatem odrzuconym przez MKW, który korzysta z przewidzianej prawem drogi odwoławczej.


 
Czterech kandydatów już wcześniej odpadło

Banaś i Bocheńczak nie są jedynymi osobami, które nie znalazły się na obecnej liście.

Jeszcze wcześniej komisja odmówiła rejestracji:

Stanisława Kułachy oraz Marty Ratuszyńskiej.

W ich przypadku problem był znacznie bardziej podstawowy.

Kułacha przedstawił 382 podpisy, a Ratuszyńska – 80, czyli zdecydowanie mniej niż wymagane 3000.

Tym samym z pierwotnej znacznie dłuższej listy pretendentów zostało osiem nazwisk.


 
Kto na tym zyskuje?

To pytanie jest dziś znacznie ciekawsze niż samo liczenie kandydatów.

Najbardziej oczywistym beneficjentem jest Michał Drewnicki.

Nie dlatego, że automatycznie przejmie elektorat Konfederacji.

Takiego założenia nie wolno przyjmować.

Wyborcy Bocheńczaka mogą:

  • przejść do Drewnickiego,
  • poprzeć Klimka,
  • poprzeć Gibałę,
  • wybrać innego kandydata,
  • albo w ogóle zrezygnować z głosowania.

Natomiast Drewnicki jest dziś jedynym kandydatem PiS, co przy braku Bocheńczaka może zwiększyć jego znaczenie wśród wyborców prawicowych.

Jeszcze ciekawsza jest sytuacja Gibały.

Jeżeli część wyborców Konfederacji i Banasia rzeczywiście traktowała go jako kandydata zdolnego przeciwstawić się dotychczasowemu układowi politycznemu w Krakowie, może on przejąć część tego elektoratu.

Ale to działa również w drugą stronę.

Piątkowska może próbować przejąć wyborców umiarkowanych i centrowych, którzy szukają stabilności po burzliwym okresie związanym z referendum i odwołaniem Miszalskiego.


 
Najważniejsze pytanie: co stanie się z elektoratem Bocheńczaka?

To może być jedna z najważniejszych zagadek końcówki kampanii.

W sierpniowym badaniu Bocheńczak miał 3,2 proc. poparcia. Banaś również 3,2 proc.

Razem daje to około 6,4 proc.

Oczywiście nie oznacza to, że dokładnie 6,4 proc. wyborców automatycznie rozdzieli się pomiędzy pozostałych kandydatów.

Ale pokazuje skalę potencjalnej zmiany.

Jeżeli nawet część tego elektoratu będzie szukała nowego kandydata, może to mieć znaczenie dla walki o drugą pozycję.

Zwłaszcza że między drugim a czwartym miejscem w ostatnim badaniu było zaledwie kilka punktów procentowych.


 
A Gibała?

Gibała ma dziś zdecydowanie najlepszą pozycję wyjściową.

Nie tylko dlatego, że prowadził w sondażu.

Ma również za sobą doświadczenie drugiej tury z 2024 roku, kiedy zdobył 48,96 proc. głosów i przegrał z Aleksandrem Miszalskim niewielką różnicą.

Teraz Miszalskiego nie ma.

Nie ma też Jacka Majchrowskiego.

Jest natomiast bardzo duża grupa wyborców, która wciąż nie zdecydowała, komu powierzyć władzę.

Gibała musi więc zrobić coś więcej niż tylko utrzymać pierwsze miejsce.

Musi odpowiedzieć na pytanie, które może pojawić się w drugiej turze:

czy jest kandydatem zdolnym połączyć bardzo różne grupy wyborców?

Bo jego potencjalny elektorat jest szeroki, ale niejednorodny.


 
Piątkowska ma trudniejsze zadanie, ale nie jest bez szans

Piątkowska startuje z drugiej pozycji.

To bardzo dobra pozycja.

Ale jej dystans do Gibały – prawie 10 punktów w ostatnim sondażu – jest znaczący.

Jeżeli chce wygrać, najpierw musi doprowadzić do sytuacji, w której druga tura będzie realnym starciem, a nie formalnością dla lidera.

Jej atutem jest zaplecze KO i PSL.

Słabością – to samo zaplecze może być dla części wyborców argumentem przeciwko niej.

W Krakowie, po referendum odwoławczym, bardzo silne jest bowiem hasło zmiany.

I właśnie dlatego Piątkowska będzie musiała przekonać mieszkańców, że może być nowym otwarciem, a nie prostą kontynuacją ogólnopolskiego sporu partyjnego.


 
Gosek-Popiołek może być „czarnym koniem”

Jeżeli ktoś może jeszcze zakłócić obecny układ Gibała–Piątkowska, to właśnie Daria Gosek-Popiołek.

Jej 8,7 proc. nie daje dziś drugiej tury.

Ale różnica między nią a Piątkowską nie jest nie do odrobienia w kampanii, w której jedna czwarta wyborców była niezdecydowana.

Do tego dochodzi sytuacja po prawej stronie.

Jeżeli wyborcy Bocheńczaka nie zdecydują się masowo na Drewnickiego czy Klimka, część z nich może szukać kandydata przede wszystkim antysystemowego lub antyestablishmentowego.

Gibała jest tu oczywistym beneficjentem.

Ale kampania może również zwiększyć znaczenie kandydatów, którzy mocniej eksponują kwestie miejskie i społeczne.


 
Nastroje: Kraków nadal chce przede wszystkim zmiany

Jednego nie wolno zgubić w całej dyskusji o podpisach.

Te wybory są następstwem referendum z 24 maja, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego. Obecnie funkcję prezydenta miasta pełni Stanisław Kracik.

To oznacza, że tegoroczna kampania od początku ma wyjątkowy charakter.

Nie jest to zwykła walka o następcę prezydenta po zakończeniu kadencji.

To wybory, które mają odpowiedzieć na pytanie:

co dalej po politycznym wstrząsie, jakim było odwołanie prezydenta przez mieszkańców?

Dlatego każdy kandydat musi się do tego wydarzenia odnieść.

Jedni mówią o konieczności kontynuowania zmian.

Inni – o potrzebie uspokojenia sytuacji.

Jeszcze inni próbują wykorzystać referendum jako dowód na to, że krakowianie chcą znacznie głębszej zmiany sposobu zarządzania miastem.


 
Na razie nie ma nowego sondażu, który pokazałby efekt ostatnich wydarzeń

To ważne zastrzeżenie.

Ostatnie szeroko publikowane badanie Opinia24 dla „Polityki Insight” pochodzi z końca sierpnia. Pokazywało ono wyraźnego lidera – Gibałę – oraz bardzo dużą grupę niezdecydowanych.

Od tego czasu wydarzyło się bardzo dużo:

  • Gibała został ostatecznie zarejestrowany,
  • z wyścigu wypadł Bocheńczak,
  • zarejestrowano Gosek-Popiołek,
  • zarejestrowano Pietrzyka,
  • zarejestrowano Klimka,
  • odrzucono Banasia,
  • Banaś złożył odwołanie,
  • Konfederacja straciła swojego kandydata.

Żaden dotychczasowy sondaż nie pokazuje jeszcze, jak te wydarzenia zmieniły preferencje wyborców.

Dlatego wszelkie stwierdzenia, że „Gibała na pewno zyskuje” albo „Drewnicki przejmuje elektorat Konfederacji”, byłyby na tym etapie przedwczesne.

Możemy mówić o potencjale, nie o fakcie.


 
Co może wydarzyć się w najbliższych dniach?

Teraz kampania przechodzi do kolejnego etapu.

Nie trzeba już zbierać podpisów.

Nie trzeba przekonywać komisji wyborczej, że komitet istnieje.

Teraz trzeba przekonać wyborcę.

I to jest znacznie trudniejsze.

Najbliższe dwa tygodnie będą przede wszystkim czasem:

debat, spotkań, programów, kampanii bezpośredniej i walki o niezdecydowanych.

Do 25 września trwa kampania wyborcza. 27 września krakowianie pójdą do urn.


 
Kraków ma dziś lidera, ale nie ma jeszcze zwycięzcy

Na chwilę obecną sytuacja wygląda więc następująco:

Łukasz Gibała – zdecydowany lider sondażu i kandydat, który przeszedł już swoją pierwszą „bitwę” o rejestrację.

Monika Piątkowska – najpoważniejsza konkurentka, dysponująca mocnym zapleczem KO i PSL.

Daria Gosek-Popiołek – kandydatka z potencjałem do walki o drugą turę, ale potrzebująca wyraźnego wzrostu poparcia.

Michał Drewnicki – kandydat PiS, który może skorzystać na braku głównego kandydata Konfederacji.

Aleksandra Owca – wyraźna oferta Partii Razem, ale na razie z wynikiem sondażowym znacznie poniżej liderów.

Jan Hoffman – kandydat związany z ruchem referendalnym; jego znaczenie zależeć będzie od tego, ilu wyborców uzna, że właśnie on powinien kontynuować polityczny efekt majowego referendum.

Michał Klimek – reprezentant Konfederacji Korony Polskiej, który może próbować zagospodarować część bardziej radykalnego elektoratu prawicy.

Sławomir Pietrzyk – kandydat SDPL, który również znalazł się na oficjalnej liście.

A poza listą pozostają na dziś:

Bartosz Bocheńczak – zabrakło mu 122 ważnych podpisów; możliwość odwołania istnieje, ale jego polityczne zaplecze już wyciągnęło wobec niego konsekwencje.

Marian Banaś – zabrakło mu 448 ważnych podpisów, ale złożył odwołanie i próbuje doprowadzić do ponownej weryfikacji.

Jeszcze nie czas na wskazywanie zwycięzcy

Kraków ma dziś ośmiu zarejestrowanych kandydatów, ale politycznie sytuacja jest bardziej skomplikowana.

Najważniejszym pytaniem nie jest już nawet to, czy Gibała wygra pierwszą turę.

Najważniejsze pytanie brzmi: kto będzie drugi?

A jeszcze ciekawsze:

dokąd pójdzie elektorat kandydatów, którzy wypadli z wyścigu?

Bocheńczak i Banaś mieli w ostatnim sondażu razem około 6,4 proc. wskazań.

Jeżeli te głosy się rozproszą – układ może niewiele zmienić.

Jeżeli skupią się wokół jednego kandydata – walka o drugą turę może nabrać zupełnie nowego wymiaru.

Do tego dochodzi 25,2 proc. wyborców niezdecydowanych.

To właśnie oni mogą zdecydować, czy obecny układ:

Gibała – Piątkowska

przetrwa do 27 września.

Czy też Kraków zobaczy jeszcze jedną dużą zmianę.

Do wyborów zostało 18 dni. I dopiero teraz zaczyna się właściwa walka o Kraków.

Awatar iPolonia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

o nas

iPolonia

iPolonia.tv powstała 2 kwietnia 2025 roku w 20. rocznicę śmierci papieża św. Jana Pawła II Wielkiego.

iPolonia.tv wspiera polski biznes i polską przedsiębiorczość w kraju i za granicą. Innowacje, nowe technologie, szczególnie w zakresie komunikacji i odnawialnych źródeł energii – OZE. Pokój ponad wszystko.

Search
Cateegories