Na sepsę umiera ponad 20 tys. Polaków! Genialny wynalazek, który uratuje tysiące ludzi i zredukuje odpady medyczne – rozmowa Agnieszki Domańskiej-Sikorzak z Małgorzatą Haller.
Małgorzata Haller wraz z zespołem naukowców z Politechniki Łódzkiej (konsorcjum BioValley i PŁ) opracowała unikalny patent na bio-tkaninę: w pełni biodegradowalną (rozłoży się w środowisku jak liście). Szerokie zastosowanie BIONINY (bo tak została nazwana) zredukuje do minimum „ubraniowe” odpady medyczne, które obecnie – produkowane de facto z plastiku (polimery) katastrofalnie zaśmiecają środowisko naturalne. Dzisiejsze odzieżowe odpady medyczne, takie jak fartuchy, pościel szpitalna, czepki operacyjne, maseczki i inne są oczywiście nie tylko NIE-biodegradowalne, ale – aby zniszczyć rozwijające się na niej zarazki – wymagają specjalnego potraktowania chemią (która przecież w końcu trafi do ekosystemu)!! Podobnie jest z naszymi ubraniami, w które jako pacjenci nosimy w szpitalach.
Wynaleziona przez M. Haller i jej współpracowników BIONINA jak kompost zintegruje się z przyrodą – w istocie po użyciu jest kompostem, skoro składa się z włókien drzewnych i skorupek krewetek! Ale to jeszcze nie koniec. Naukowcy opracowali dodatkowe sposoby na jej ponowne wykorzystanie przez przedsiębiorstwa. Mamy więc GOSPODARKĘ OBIEGU ZAMKNIĘTEGO w najlepszym wydaniu!
Co jednak chyba jeszcze ważniejsze tkanina jest aseptyczna, co oznacza że nie „rosną” na niej żadne kultury bakterii i innych drobnoustrojów, które mogą być i często niestety są zabójcze dla człowieka. Chodzi zwłaszcza o sepsę, która rokrocznie w Polsce powoduje więcej zgonów niż wszystkie nowotwory razem wzięte. Przede wszystkim zagrożeni są pacjenci w szpitalach: po zabiegach, operacjach czy kobiety po porodach, którzy niestety coraz częściej niespodziewanie i nie-wiadomo-skąd ulegają zakażeniom zarazkami. A te w szpitalach są wszędzie – osiadają i namnażają się nie tylko w toaletach, ale nawet na łóżkach, na sprzętach, czy na pościeli i odzieży szpitalnej. Leczenie sepsy u zakażonych to też ogromne koszty. Leki są bardzo drogie, a koszty pokrywane przez samych pacjentów lub publiczne ośrodki zdrowia (jak oczywiście szpitale), de facto więc z naszych podatków. Komu więc może zależeć, by zakażenia sepsą i inne tzw. około szpitalne (wewnątrzszpitalne) NIE ZOSTAŁY ZREDUKOWANE?! Oczywiście producentom tych niezwykle drogich medykamentów. Kłania się więc po raz kolejny tzw. Big Pharma – wielkie koncerny, których „wyczyny” znane są i krytykowane przez świadomych ludzi na całym świecie…
O sepsie i zakażeniach w szpitalach:
Eksperci podkreślają, że każda godzina zwłoki w podaniu odpowiednich leków w czasie rozwoju sepsy zwiększa śmiertelność z jej powodu o 8 proc.! Sepsa może zabić w ciągu niespełna 24 godzin – umierają często maleńkie dzieci (zarówno w Polsce jak i na całym świecie), których system odpornościowy nie jest sobie w stanie poradzić z bakterią, która rozwija się świetnie w środowiskach szpitalnych. Ten i inne patogeny są też coraz bardziej niebezpieczne dla człowieka, bo w ostatnich latach nauczyły się mutować, nabierając odporności na leki. Nie chcemy tu kwestionować stanu higieny w szpitalach. Tak zwane zakażenia około-szpitalne” pozostają jednak faktem i faktem pozostaje, że rocznie około 50 tysięcy ludzi w Polsce ulega zakażeniu sepsą a połowa z nich umiera! Sepsa to jeden z najbardziej powszechnych i często również źle diagnozowanych powodów zgonów. W maju 2017 r. WHO umieściło walkę z sepsą na szczycie listy globalnych priorytetów. Obecnie, zaniżone dane dotyczące sepsy oraz niski poziom rozpoznawalności symptomów choroby prowadzą do znacznego niedoszacowania wagi problemu śmiertelnych przypadków sepsy u kobiet w ciąży i noworodków. Według NIK „Zakażenia szpitalne stanowią poważny problem wszystkich szpitali, nawet w krajach o najwyższych standardach opieki zdrowotnej. Dotyczą od 5 do 10 % osób leczonych szpitalnie. (…) Zakażenia szpitalne wydłużają pobyt w szpitalu, powodują powikłania prowadzące często do niepełnosprawności, przez co zwiększają koszty leczenia”.









Dodaj komentarz